Translate

piątek, 28 sierpnia 2015

SMOCZE ŁZY SMOCZA KSIĘŻNICZKA

    Obłok szarego pyłu zasłaniał samego rzygacza, więc niewiele było widać. Smród rozchodził się od strony pyłowej chmury, rzygacz prychał i kichał rzucał się w pyle, więc ten nowymi tabunami wzbijał się w powietrze. Hałas kurz i smród. Biedny rzygacz zaczęłam się zastanawiać czy ten pył nie jest czasem toksyczny. Mam nadzieję że nic mu nie będzie. Szybko podniosłam ręce w górę i zaczęłam opuszczać je powoli wykonując gest jakbym chciała powietrze przycisnąć do ziemi. Pył zaczął opadać powoli w dół widać już było załzawiony pysk rzygacza i gęstniejący pył pod jego łapami. Demon skorzystał z okazji i się ulotnił, zatruwając powietrze diabelskim smrodem. Na podłodze leżała tylko gruba warstwa śmierdzącego kurzu, rzygacz podszedł do mnie powoli wycierając zasmarkany pysk łapą jak to robią wszystkie koty na świecie. Był wielki ale wyglądał na strasznie przestraszonego i skruszonego im był mnie bliżej tym bardziej się kulił w sobie, a nie było to wcale łatwe przy jego gabarytach. Cała jego postawa była dziwna, on się mnie bał. Stwierdziłam z przerażeniem że rzygacz był normalnie przestraszony, bał się kary za wypuszczenie z łap demona. Moje biedaczysko pomyślałam i zrobiło mi się go strasznie żal. Co musiał w swoim życiu przejść że tak bardzo się bał. Wyciągnęłam w jego stronę dłoń a on zaczął praktycznie czołgać się w moją stronę.
    - Spokojnie – powiedziałam najbardziej łagodnym tonem na jaki mnie było stać – Nie bój się, to nie twoja wina, nie jestem na ciebie zła. Nie masz powodu do obaw, pokaż mi ślepia i nie bój się przetrę ci mordkę z tego paskudztwa.
    Widać było że jest zdziwiony ale ufał mi na tyle że wyciągnął łeb i położył go na mojej wyciągniętej dłoni, Drugą zatoczyłam w powietrzu niewielki krąg i wyczarowałam mokrą chustkę którą delikatnie ocierać mordę mojego demona. Olśniło mnie nie będę nazywać go rzygaczem to przygnębiające, nazwę go Leon to piękne imię kojarzące się z siłą lwa i odwagą no i jest takie dostojne.
    - Dostaniesz o de mnie nowe imię będziesz nazywał się Leon.
    To piękne i dostojne imię, Lwy są królami zwierząt i są wielkie i mężne jak ty. Spojrzałam mu w ślepia i widziałam jak nabierają blasku. Nie spodziewałam się takiej tęczy uczuć jaka malowała się na jego pysku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz