Nie
możliwe żebym była taka płochliwa, chyba że sama podświadomie
szukam tylko pretekstu do wtulenia się w pierś mojego obrońcy.
Każdy pretekst dobry, jednak nie czas i pora.
Zaczęłam
delikatnie odsuwać się od Marcina żeby móc rozejrzeć się w
sytuacji szukałam zagrożenia ale to co zobaczyłam nawet mnie
wprawiło w osłupienie. Rzygacz, mój rzygacz siedział rozparty na
jakiejś dziwnie wyglądającej postaci, jego głowa była wygięta
pod dziwnym kątem. Zrozumiałam że trzymał tamtego demona za
gardło.
Wystarczyło
żeby tamten się ruszył a zatopił by kły w jego ciele bez chwili
zastanowienia, jego ślepia śledziły każdy mój ruch, jak by
czekały tylko na wydanie polecenia, nie miałam wątpliwości że
moje skinienie głową było by początkiem jatki jaką mój rzygacz
by urządził.
-
Rzygacz – powiedziałam stanowczo - nie wolno zostaw możesz
sobie zrobić krzywdę.
I
Marcin i rzygacz popatrzyli na mnie z dziwnymi minami. Marcin był
zaskoczony że nie kazałam rozszarpać demona który zaczął się
wić pod rzygaczem. A drugi był kompletnie zaskoczony faktem że
ktoś martwi się o niego. Nie puścił przeciwnika mocno wbił w
jego ciało pazury żeby drania unieruchomić natomiast mile mnie
zaskoczył bo puścił gardło paskudy.
-
Nie myślałem, że będę świadkiem czegoś takiego - Odezwał się
Marcin – Pierwszy raz widzę oswojonego demona walczącego z innym
demonem w obronie swej Pani.
-
Nie jestem jego Panią a poza tym trzeba ustalić co to za demon i
po co tu przyszedł, musimy go przesłuchać i wydobyć od niego
informacje, to może dużo wyjaśnić. No a poza tym muszę znaleźć
godne imię dla rzygacza, nie mogę do niego mówić tak bezosobowo.
-
Martwisz się że go urazisz, nie wydaje mi się to możliwe, to
demon tylko oswojony – Zaśmiał się Marcin a we mnie zawrzało.
Pierwszy raz tak mnie zezłościł.
-
Nie masz prawa tak o nim mówić. Gdyby nie miał uczuć nigdy nie
dał by się oswoić. Teraz ty zachowałeś się tak jakbyś nie
miał uczuć.
-
powiedziałam spokojnie ale dobitnie, zależało mi na tym żeby
usłyszał to rzygacz, był pierwszym nawróconym demonem, miałam
nadzieję że nie ostatnim. Kiedy spojrzałam w twarz Marcina byłam
pewna że przez ułamek sekundy w jego oczach zapaliły się
niebezpieczne ogniki, które natychmiast zgasły. Błysk
niezadowolenia zgasł tak szybko jak się pojawił.
-
Przepraszam nie pomyślałem w ten sposób. Masz racje to bardzo
ciekawe. Zawsze je tylko zabijałem. Interesowało mnie tylko jak
bardzo mogą być ciężkim przeciwnikiem w walce. Możliwe że
jeżeli twój kotek nie udusi Moguna to uda nam się cokolwiek
dowiedzieć.
A
to naprawdę bardzo mnie teraz interesuje.
Zanim
skończył mówić usłyszeliśmy huk i kichanie rzygacza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz