Zamiótł
ogonem i wzbił w powietrze chmurę pyłu, coś błysło na podłodze
w miejscu w którym leżał demon. Przyjrzałam się uważniej i
zobaczyłam że coś niewielkiego i błyszczącego leży na
podłodze. Odsunęłam się od Leona i pochyliłam się żeby
podnieść przedmiot ale Marcin był szybszy o de mnie. I kiedy się
podnosił otrzepywał kurz z przedmiotu który trzymał w dłoni.
-
Piękny medalion namierzający szczere złoto i diamenty. Trzeba
przyznać że działa bez zarzutu. Spójrz jak go trzymam traci
blask i jest tylko błyskotką a jak zbliżam go do Ciebie błyszczy
i rozjaśnia się. Przykro mi smocza księżniczko to nie pozostawia
wątpliwości, Chodziło właśnie o Ciebie i tylko o Ciebie. Od
samego początku.
-
Nie rozumiem po co komu jestem taka potrzebna i to najwyraźniej nie
po tej stronie po której chciała bym się znaleźć.
Zastanawiam się co z Morganą i Serafinem, o wszystkim trzeba
porozmawiać spokojnie a ty – zwróciłam się wprost do Marcina –
musisz w końcu opowiedzieć mi całą tę bajkę o księżniczce. A
teraz do białej sali.
-
Zakomenderowałam i nie czekając na Marcina przywołałam gestem do
mojego boku Leona i ruszyłam w stronę drzwi białej sali.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz