Translate

środa, 22 lipca 2015

SMOCZE ŁZY SMOCZA KSIĘŻNICZKA

    Bzdury wymyślam teorie spiskowe, demony były tu na długo zanim ja się tu pojawiłam. Nie dane mi było zbytnio się nad tym zadumać. Moja noga zapłonęła bul który właściwie mnie nie opuszczał stał się tak dotkliwy, że nie mogłam zapanować nad syknięciem, które wyrwało mi się z ust. Natychmiast zaczęłam szukać źródła zagrożenia. Nie tylko ja uścisk dłoni Marcina stał się silniejszy, a on sam stał patrząc na mnie badawczo.
    - Co ci się stało? jesteś ranna? Może coś cię boli?
    - Nic mi nie jest, źle stanęłam, jestem obolała i zmęczona, już rano. Całą noc jestem na nogach a mam wrażenie że to nie koniec atrakcji i zaraz coś się znowu wydarzy.
    - Przyznam ci rację, sam też mam wrażenie że niedługo znowu coś się wydarzy. Jednak jesteśmy już prawie na miejscu za tym zakrętem jest Biała Sala, lub bezpieczna jak kto woli. Zaraz dowiemy się czy Morganie udało się ściągnąć Jerzego i Michała. Może nawet udało się jej ściągnąć radę starszych.
    - Myślisz że to jakiś centralny atak?
    - Nie. Myślę że to atak sprawdzający jak bardzo jesteśmy czujni. Albo naprawdę akt desperacji. W kryształowych górach też nastąpiła seria ataków na granice. Albo jedno albo drugie miało odwrócić naszą uwagę pytanie tylko, od czego? lub inaczej co jest ich głównym celem?. Możliwości jest wiele ja jednak myślę że chodzi o ciebie, moja smocza księżniczko.
    - Czemu cały czas nazywasz mnie smoczą księżniczką nie jestem żadną księżniczką.
    - Nieprawda jesteś najprawdziwszą księżniczką. Wiedziałem to jak tylko cię zobaczyłem.
    Zamilkłam całkiem, nie wiedziałam co mam myśleć o tym co mówi. Czy to wyznanie uczuć? czy on naprawdę wierzy w to że jestem prawdziwą smoczą księżniczką?. Niedane było mi się nad tym zastanowić bo właśnie doszliśmy do drzwi białej sali. Uderzyła nas całkowita cisza. Chyba powinno było być inaczej. Cisza aż drżała w powietrzu, Nie możliwe żeby nic nie było słychać, nic tylko przerażająca cisza. Spojrzałam na Marcina a on na mnie noga mnie bolała z zdwojoną siłom. Nie mogłam nic dać po sobie poznać, ale byłam niespokojna. Ogłuszający trzask jaki w tej chwili nastąpił był tak niespodziewany że Marcin się wzdrygnął a ja najnormalniej w świecie z wrzaskiem podskoczyłam jak oparzona. Przytuliłam się do niego i schowałam twarz. Nie zachowałam się jak czarownica ani wojownik tylko jak zwykła dziewczyna, która się przestraszyła.

2 komentarze:

  1. Ciekawe nawet fajne pozdrawiam kiedy następny kawałek

    OdpowiedzUsuń
  2. Postaram się jak najczęściej dodawać nowe posty przynajmniej raz w tygodniu. Bardzo dziękuję za komentarz.

    OdpowiedzUsuń