Bzdury
wymyślam teorie spiskowe, demony były tu na długo zanim ja się
tu pojawiłam. Nie dane mi było zbytnio się nad tym zadumać. Moja
noga zapłonęła bul który właściwie mnie nie opuszczał stał
się tak dotkliwy, że nie mogłam zapanować nad syknięciem, które
wyrwało mi się z ust. Natychmiast zaczęłam szukać źródła
zagrożenia. Nie tylko ja uścisk dłoni Marcina stał się
silniejszy, a on sam stał patrząc na mnie badawczo.
-
Co ci się stało? jesteś ranna? Może coś cię boli?
-
Nic mi nie jest, źle stanęłam, jestem obolała i zmęczona, już
rano. Całą noc jestem na nogach a mam wrażenie że to nie koniec
atrakcji i zaraz coś się znowu wydarzy.
-
Przyznam ci rację, sam też mam wrażenie że niedługo znowu coś
się wydarzy. Jednak jesteśmy już prawie na miejscu za tym
zakrętem jest Biała Sala, lub bezpieczna jak kto woli. Zaraz
dowiemy się czy Morganie udało się ściągnąć Jerzego i
Michała. Może nawet udało się jej ściągnąć radę starszych.
-
Myślisz że to jakiś centralny atak?
-
Nie. Myślę że to atak sprawdzający jak bardzo jesteśmy czujni.
Albo naprawdę akt desperacji. W kryształowych górach też
nastąpiła seria ataków na granice. Albo jedno albo drugie miało
odwrócić naszą uwagę pytanie tylko, od czego? lub inaczej co
jest ich głównym celem?. Możliwości jest wiele ja jednak myślę
że chodzi o ciebie, moja smocza księżniczko.
-
Czemu cały czas nazywasz mnie smoczą księżniczką nie jestem
żadną księżniczką.
-
Nieprawda jesteś najprawdziwszą księżniczką. Wiedziałem to jak
tylko cię zobaczyłem.
Zamilkłam
całkiem, nie wiedziałam co mam myśleć o tym co mówi. Czy to
wyznanie uczuć? czy on naprawdę wierzy w to że jestem prawdziwą
smoczą księżniczką?. Niedane było mi się nad tym zastanowić
bo właśnie doszliśmy do drzwi białej sali. Uderzyła nas
całkowita cisza. Chyba powinno było być inaczej. Cisza aż drżała
w powietrzu, Nie możliwe żeby nic nie było słychać, nic tylko
przerażająca cisza. Spojrzałam na Marcina a on na mnie noga mnie
bolała z zdwojoną siłom. Nie mogłam nic dać po sobie poznać,
ale byłam niespokojna. Ogłuszający trzask jaki w tej chwili
nastąpił był tak niespodziewany że Marcin się wzdrygnął a ja
najnormalniej w świecie z wrzaskiem podskoczyłam jak oparzona.
Przytuliłam się do niego i schowałam twarz. Nie zachowałam się
jak czarownica ani wojownik tylko jak zwykła dziewczyna, która się
przestraszyła.
Ciekawe nawet fajne pozdrawiam kiedy następny kawałek
OdpowiedzUsuńPostaram się jak najczęściej dodawać nowe posty przynajmniej raz w tygodniu. Bardzo dziękuję za komentarz.
OdpowiedzUsuń