Translate

poniedziałek, 29 czerwca 2015

SMOCZE ŁZY SMOCZA KSIĘŻNICZKA

No i wróciłam do rzeczywistości. Marcin ruszył przodem, zatrzymał się przy jednym ze stołów. Zdjął sukno, którym był przykryty. Pod zasłoną leżało pięknie szlifowane lustro zamiast ramy miało wytłoczenia i szlif tak misterny, że odbijające się światło jak przy diamentach odbiło się rozetkami tęczy na ścianach, meblach i na nas. Widok zapierał dech w piersi. Tafla lustra była czysta i niczym nie zmącona niczym kryształ.
- Lustro manilli - powiedział pochylając się nad taflą Marcin - proszę cię zwierciadło o pomoc - szeptał pochylony - pokaż w którym miejscu znajduje się Anna? Twoja pomoc jest nam bardzo potrzebna.
Widziałam w tafli lustra jedynie jego odbicie, czemu on się tak bacznie przygląda, ja nic nie widzę oprócz odbicia jego twarzy. Obeszłam stół z drugiej strony i sama pochyliłam się nad lustrem. Miałam dziwne wrażenie, że już kiedyś pochylałam się nad takim lustrem. Niemożliwe, przecież to niemożliwe, co za nieprzyjemne wrażenie. Odpędziłam od siebie nieprzyjemne odczucie i spojrzałam w taflę.
- Lustereczko lustereczko powiedz przecie kto jest najpiękniejszy w świecie - wyrecytowałam bez zastanowienia rolę czarownicy z bajki o Królewnie śnieżce. Nie spodziewałam się żadnej odpowiedzi przecież to bajka. A jednak lustro zmąciło się nagle,Marcin spojrzał na mnie zaskoczony ja na niego. A lustro z zamglonego stawało się coraz bardziej przejrzyste. Pokazywało ni mniej ni więcej tylko ogromną księgę otworzoną na jednej z stron. a na tej stronie bardzo starannym staroświeckim pismem było wykaligrafowane.

,, NIECH CIĘ URODA TWARZY TAK BARDZO NIE WZRUSZA. W KARZDYM CZŁOWIEKU PIĘKNA POWINNA BYĆ DUSZA,,

- No to mi się dostało za głupotę, Przepraszam lustro nie chciałam okazać się tak pusta i płytka dziękuję ci bardzo za lekcję pokory.
- Wiedziałem że potrafi przytrzeć nosa każdemu, a jednak pozwolę sobie nie zgodzić się z nim do końca, dla mnie jesteś najpiękniejsza. I bynajmniej nie rzucam słów na wiatr.
Nie zdążyłam zareagować na to co powiedział, kiedy z za drzwi biblioteki dobiegł nas hałas. Ktoś walczył na zewnątrz. Nie zastanawiałam się nad niczym, biegiem rzuciłam się w stronę wyjścia, plecy Marcina wyrosły mi przed nosem. Byłam zła że nie udało mi się szybciej wyskoczyć na korytarz, teraz wszystko miałam zasłonięte. Zrobił to specjalnie czy co?
Udało nam się wyskoczyć na korytarz i szybko wysunęłam się z za Marcina. Przed nami Gabriel walczył z jakimś dziwnym stworem przypominającym dużego kota. problem tylko taki że ko miał ludzką głowę. z grubsza ludzką, bardziej przypominała uczłowieczony koci pysk pełen kłów i śliny, był przerażający.
- To rzygacze - krzyknął do nas Gabriel - uważajcie gdzieś musi być drugi. zawsze chodzą parami.
- Gdzie Serafin i Morgana? - Zawołał Marcin przyłączając się do Gabriela.
A dla mnie znów czas się zwolnił. Przyzwyczaiłam się do ciągłego bólu w nodze teraz cały czas było coś co zagrażało mojemu bezpieczeństwu. Tym razem jednak nie dało się go zignorować. szybko odwróciłam się w drugą stronę, Zamarłam, gęba rzygacza była tylko kilka centymetrów od mojej twarzy. Opar śmierdzącego oddechu owiał moja twarz, właściwie powinnam paść trupem od samego smrodu. A ja jak zwykle zdurniałam do reszty, pomyliłam chyba instynkt zabójcy z instynktem samobójcy. wyciągnęłam rękę przed siebie i podrapałam potworka pod brodą. Zgłupiał bardziej niż ja. Zesztywniał a potem zachował się jak wszystkie koty na ziemi przybliżył łeb do mojej dłoni nastawił się do drapania i zaczął mruczeć. Wszystko zamarło stała się cisza absolutna w której słychać było tylko i wyłącznie mruczenie paskudnie brzydkiego kota. Nie zauważyłam kiedy Gabriel i Marcin skończyli swoją walkę pochłonięta oswajaniem rzygacza. Zastanawiałam się jak wykorzystać swoją władzę nad nim tak żeby nie stracić ręki, nie miałam pojęcia czy odrośnie gdyby tak niefortunnie mi ją zeżarł. Pomyślałam i wymyśliłam. Obaj panowie patrzyli na nas jak zahipnotyzowani, zauważyłam kontem oka że Marcin chciał ruszyć w naszą stronę, jednak Gabriel go powstrzymał.
- A teraz mój kotku - szeptałam do ucha potworka - zostaniesz moim kotkiem i zmienisz swój paskudny charakter. Zaczaruję moje kocie żeby nie żyło już w psocie, serce twoje odczaruje niech moje serce miłuje - nie wiedziałam skąd ta rymowanka wzięła się w mej głowie, ważne że zadziałała w ślepiach brzydala zgasły złe ogniki, stały się spokojne i zaczęły odzyskiwać blask. - dobry kotek a teraz marsz do biblioteki i spać. - zakomenderowałam ostrym tonem. Kocie posłusznie oderwało łeb od mojej dłoni przeciągnęło się leniwie i pomaszerowało w prost do biblioteki rozciągnęło swoje cielsko przed kominkiem i poszło spać.
- Na rany boskie czyś ty zgłupiała?!. - Wrzasnął Marcin biegnąc w moją stronę - mógł ci odgryźć rękę!. - Złapał mnie w ramiona i mocno przytulił.
- Nie rób mi tego więcej - szeptał w moje włosy - nie mogę się więcej tak o ciebie bać.
Tym wybuchem uczuć najbardziej zadziwiony był Gabriel, za to Marcin nic sobie nie robił z jego obecności i najnormalniej w świecie tulił i obcałowywał bez żadnych oporów. Jedynie biedny Gabriel musiał poczuć się dosyć niekomfortowo, ja chyba też ponieważ odsunęłam się od niego nieśpiesznie ale zdecydowanie.
- Chyba zapominasz że jestem nieśmiertelną czarownicą i wojowniczką, mogłam odnieść obrażenia ale nic więcej. Nie musisz się o mnie bać. Zobacz jak dobrze sobie radzę, nie jestem laleczką z porcelany.
- No stary, Aleksandra ma rację ma charakter i umie sobie radzić.- Odezwał się Gabriel. Marcin chyba nie był zachwycony obrotem sytuacji, jednak szybko się rozchmurzył.
- Siła złego na jednego, dajcie spokój- odezwał się pojednawczo - trochę smutno że nie mogę wykazać się rycerskością i honorem w obronie damy mego serca. Trafiłem na lepszą ode mnie. Chylę czoło i postaram się pamiętać o twoich talentach.- Przy czym skłonił się dwornie. A w moim brzuchu zaczęły fruwać motyle. Naprawdę jestem damą jego serca? Czy naprawdę trafiła mi się miłość od pierwszego wejrzenia?



1 komentarz:

  1. Super bardzo mi się podoba ciekawe co będzie dalej

    OdpowiedzUsuń