Translate

sobota, 27 czerwca 2015

SMOCZE ŁZY SMOCZA KSIĘŻNICZKA

- Zakryj twarz rękom i biegnij. On zaraz wybuchnie gazem paraliżującym. - Nie ma sprawy - zawołałam do niego - a na gaz mam radę.
I w tej chwili na naszych twarzach pojawiły się maseczki filtrujące.
Marcin odwrócił się gwałtownie w moją stronę, aż na niego wpadłam.
- Co to? - zawołał
- Maski filtrujące powietrze możesz biec i walczyć i nie musisz bać się o opary czy gazy. Starałam mu się szybko wytłumaczyć działanie maski.
- Genialne - zawołał - jesteś wyjątkowa Księżniczko.
I ruszyliśmy biegiem przed siebie, nie zważając już na nic. kilkadziesiąt metrów dalej widać było więcej światła, korytarz był wyższy i jaśniejszy mniej zakurzony. Zwolniliśmy trochę bieg.
- Tu jest kilka magazynów więc często korzystamy z windy - Zerwał z twarzy maseczkę - ta część jest używana do celów gospodarczych a tam jest piwniczka z winami - Starał mi się wytłumaczyć gdzie jesteśmy i ja tez zdjęłam maskę. Wezwał windę. Jedną z takich jakie można jeszcze spotkać w bardzo wiekowych kamienicach. Miałam nierówny oddech po szybkim biegu .
- Co teraz? - zapytałam.
- Teraz pojedziemy do biblioteki. Tam w lustrze manilli zobaczymy gdzie jest Anna. Wiesz, że ten demon, którego spotkaliśmy to nie był pęłzak.
Jest znacznie gorzej niż się spodziewałem. Drengule są bardziej niebezpieczne i nie potrzebują złonietki, same potrafią sparaliżować ofiarę
Ciekawi mnie komu tak zależy na porwaniu ciebie.
- Naprawdę myślisz że to z mojego powodu? Po co ? Nie lepiej było by poczekać i zobaczyć co ze mnie wyjdzie, przecież może wcale nie okażę się taka wyjątkowa.
- Ale ty jesteś wyjątkowa i to cały czas Aleksandro - mówiąc to popatrzył na mnie, a w jego spojrzeniu nie było widać żeby żartował. On naprawdę uważał że jestem kimś wyjątkowym. No to wpadłam po uszy, znam go od godziny i już mam ochotę, żeby bez przerwy mówił mi jaka jestem wyjątkowa. Speszyłam się i opuściłam głowę. W tym momencie zjawiła się winda. Jechaliśmy w milczeniu, żadne z nas nie miało ochoty się odzywać. Kiedy wjechaliśmy na górę winda zatrzymała się gwałtownie wyrywając nie z moich myśli. Marcin szarpną kratę, a mi ukazał się widok, który zawsze zapierał mi dech w piersi. Biblioteka miejsce magiczne z powodu samego istnienia. Miejsce gdzie otwierały się wrota wyobraźni. Wysokie regały w wysokim pomieszczeniu, niewielka galeryjka pełna następnych regałów z księgami, książkami, rycinami. na środku pokoju stało kilka stołów i krzeseł a między strzelistymi oknami stał kominek. W tym miejscu mogła bym spędzić całą resztę wieczności.
- Widzę że biblioteka zrobiła na tobie wrażenie
- O tak kocham książki, nikt nigdy nie stworzył nic bardziej genialnego, książka ma duszę, duszę człowieka który ją stworzył, To jedyny martwy przedmiot, który żyje wiecznie za każdym razem kiedy toś bierze ją w ręce i czyta.

- Ładnie powiedziane, niestety tym razem nie będziemy mieli tyle czasu żeby się tu zaszyć - stwierdził z ponurą miną- musimy sprawdzić co się dzieje w koszarach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz