-
Zakryj twarz rękom i biegnij. On zaraz wybuchnie gazem paraliżującym.
- Nie ma sprawy - zawołałam do niego - a na gaz mam radę.
I
w tej chwili na naszych twarzach pojawiły się maseczki filtrujące.
Marcin
odwrócił się gwałtownie w moją stronę, aż na niego wpadłam.
-
Co to? - zawołał
-
Maski filtrujące powietrze możesz biec i walczyć i nie musisz bać
się o opary czy gazy. Starałam mu się szybko wytłumaczyć
działanie maski.
-
Genialne - zawołał - jesteś wyjątkowa Księżniczko.
I
ruszyliśmy biegiem przed siebie, nie zważając już na nic.
kilkadziesiąt metrów dalej widać było więcej światła, korytarz
był wyższy i jaśniejszy mniej zakurzony. Zwolniliśmy trochę
bieg.
-
Tu jest kilka magazynów więc często korzystamy z windy - Zerwał z
twarzy maseczkę - ta część jest używana do celów gospodarczych
a tam jest piwniczka z winami - Starał mi się wytłumaczyć gdzie
jesteśmy i ja tez zdjęłam maskę. Wezwał windę. Jedną z takich
jakie można jeszcze spotkać w bardzo wiekowych kamienicach. Miałam
nierówny oddech po szybkim biegu .
-
Co teraz? - zapytałam.
-
Teraz pojedziemy do biblioteki. Tam w lustrze manilli zobaczymy gdzie
jest Anna. Wiesz, że ten demon, którego spotkaliśmy to nie był
pęłzak.
Jest
znacznie gorzej niż się spodziewałem. Drengule są bardziej
niebezpieczne i nie potrzebują złonietki, same potrafią
sparaliżować ofiarę
Ciekawi
mnie komu tak zależy na porwaniu ciebie.
-
Naprawdę myślisz że to z mojego powodu? Po co ? Nie lepiej było
by poczekać i zobaczyć co ze mnie wyjdzie, przecież może wcale
nie okażę się taka wyjątkowa.
-
Ale ty jesteś wyjątkowa i to cały czas Aleksandro - mówiąc to
popatrzył na mnie, a w jego spojrzeniu nie było widać żeby
żartował. On naprawdę uważał że jestem kimś wyjątkowym. No to
wpadłam po uszy, znam go od godziny i już mam ochotę, żeby bez
przerwy mówił mi jaka jestem wyjątkowa. Speszyłam się i
opuściłam głowę. W tym momencie zjawiła się winda. Jechaliśmy
w milczeniu, żadne z nas nie miało ochoty się odzywać. Kiedy
wjechaliśmy na górę winda zatrzymała się gwałtownie wyrywając
nie z moich myśli. Marcin szarpną kratę, a mi ukazał się widok,
który zawsze zapierał mi dech w piersi. Biblioteka miejsce magiczne
z powodu samego istnienia. Miejsce gdzie otwierały się wrota
wyobraźni. Wysokie regały w wysokim pomieszczeniu, niewielka
galeryjka pełna następnych regałów z księgami, książkami,
rycinami. na środku pokoju stało kilka stołów i krzeseł a między
strzelistymi oknami stał kominek. W tym miejscu mogła bym spędzić
całą resztę wieczności.
-
Widzę że biblioteka zrobiła na tobie wrażenie
-
O tak kocham książki, nikt nigdy nie stworzył nic bardziej
genialnego, książka ma duszę, duszę człowieka który ją
stworzył, To jedyny martwy przedmiot, który żyje wiecznie za
każdym razem kiedy toś bierze ją w ręce i czyta.
-
Ładnie powiedziane, niestety tym razem nie będziemy mieli tyle
czasu żeby się tu zaszyć - stwierdził z ponurą miną- musimy
sprawdzić co się dzieje w koszarach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz