ROZDZIAŁ I cz.7
-
Gabriel - ucieszyła się Anna – dawno cię nie widziałam - jak
się czujesz? Mam nadzieję że już wszystko w porządku?
-
Jasne, czuję się wyśmienicie tak jak by mnie nikt nie
poćwiartował.
Mężczyzna
był młody mógł mieć 22 może 25 lat nie więcej.
Ale
tu wszyscy byli młodzi, no, może nie młodzi, ale tak właśnie
wyglądali. Widać było że jest doskonale zbudowany wysoki i
szczupły przy czym muskularny, jego ciemne włosy były dość
długie jak na wojownika, jemu to w ogóle nie przeszkadzało.
Nie był bajecznie piękny ale na pewno był przystojny. Oczy miały
niezwykle intensywną barwę węgla były tak czarne, że sprawiało
to wrażenie jak by patrzyło się na dwie czarne perły. Trochę to
było niesamowite, na szczęście miał miły uśmiech i sprawiał
wrażenie sympatycznego. Blizny na twarzy i dłoniach nie były zbyt
duże ale widoczne. Na to miast z pod kołnierza luźnej koszuli
widać było świeżo zagojone jeszcze niezabliźnione rany.
Były
naprawdę duże i gdyby był zwykłym człowiekiem na pewno nie żył
by po takich ranach. Złapałam się na tym, że nie przyglądam się
mu tylko gapie na niego. Co za wiocha, natychmiast oderwałam wzrok
od jego szyi i popatrzyłam na twarz. Co było jeszcze większym
niewypałem bo od razu zaczęłam się czerwienić. Nie ze wstydu
nie . Nigdy nie byłam wstydliwa czy nieśmiała, ale nie lubiłam
kiedy ktoś spostrzegał moje wpadki.
-
A to jest zapewne Aleksandra?
-
Miło Cię poznać Gabrielu - Z lekkim zażenowaniem spojrzałam mu
w twarz. Mogłam przestać gapić się na jego szyję i blizny które
ją szpeciły
ale
wcale nie było mi z tym lepiej .
-
Miło cię poznać tym bardziej że podobno masz zamieszkać w
koszarach.
W
tym momencie kiedy do mnie mówił, poczułam nieprzyjemne
drapanie na nodze w miejscu gdzie objawił się mój mały
smok .Jakby małe pazurki ożyły i drapnęły mnie ostrzegawczo
dając mi znać, że powinnam się mieć na baczności. Nie wiem
skąd wiedziałam, że jest to informacja skierowana tylko dla mnie.
Nikt chyba niczego nie zauważył .
-
Jeżeli mnie przygarniecie - zaśmiałam się, nie wyszło to chyba
zbyt szczerze.
-
Piękne panie i czarujące czarownice są zawsze mile widziane w
naszych skromnych progach. Anno mogła byś będąc u nas zajrzeć
na chwilę do lazaretu przydała by nam się nowa porcja maści
gojącej.
-
Jak zawsze bezinteresowny - Zaśmiała się Anna. Jednak widać
było że sprawia jej to przyjemność. A ja znowu miałam niemiłe
odczucie, że ktoś niewidziany przygląda mi się uważnie.
I
tym razem miałam pewność, że tak jest, ponieważ mój mały
przyjaciel dalej dawał mi znaki że coś go niepokoi. Postanowiłam
się dyskretnie rozejrzeć i zobaczyć tajemniczego wielbiciela.
Instynkt dawał mi znać, że to ważne. Kiedy poruszyłam się w
stronę Anny i miałam się nieznacznie przesunąć tak, żeby mój
obrót wyglądał jak najbardziej naturalnie poczułam nagły
zawrót głowy. Nie zdążyłam nawet pisnąć kiedy poczułam
że tracę grunt pod nogami i ogarnęła mnie ciemność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz