Rozdział I cz. 6
Stałam
w dosyć dużej sali ,chyba jak każda sala narad w takim czy innym
wymiarze wyglądała podobnie na środku było dużo wolnego
miejsca a pod jedną ścianą naprzeciwko wejścia było
podwyższenie na którym stały krzesła i stół.
Miałam dziwne wrażenie że zaraz się zacznie jakaś akademia ku
czci, albo nudne przemowy, naprawdę miałam nie najlepsze
skojarzenia związane z tą salą. Pod ścianami stały ławy dla
zgromadzonych i sterty składanych krzeseł. Za podium wisiało
ogromne lustro w złoconej ramie, chyba bardzo stare bo trochę
mętne. Anna puściła moją rękę i stała koło mnie.
-
Zaraz przyjdą starsi musimy chwilkę poczekać .
-
Czy powinnam jakoś specjalnie się przywitać, ukłonić może
dygnąć.
-
Nie martw się nie trzeba się kłaniać wszyscy jesteśmy tu równi.
-
Fajnie się mówi - zaczęłam się już dąsać kiedy nagle z
boku otworzyły się drzwi z których wyszło trzech
przystojnych mężczyzn. Sprawiali wrażenie mężczyzn w pełni
siły wysportowanych świetnie zbudowanych wysokich. Jednak nie
miało to żadnego znaczenia emanowali takim ciepłem spokojem i
byli tak uśmiechnięci, że wszystko przy nich stawało się takie
proste.
-
Witaj Aleksandro, witaj Anno - odezwał się najwyższy z nich i
chyba najbardziej wiekowy .
-
Jestem Jakub .Miło mi was powitać w domu zgromadzeń . A
szczególnie ciebie Aleksandro , powinniśmy się spotkać z
tobą od razu po przebudzeniu ale niestety obowiązki nam na to nie
pozwoliły przedstawiam Ci moich towarzyszy Dariusz i Adam bracia
starsi .Mam nadzieje że Anna wytłumaczyła Ci jak najwięcej na
temat naszego wymiaru i misji jaką mamy do wykonania. Nie gniewaj
się że musiałaś czekać na nasze przybycie.
-
Witam was serdecznie. Tak, Anna bardzo dużo mi opowiedziała i
pokazała w tak krótkim czasie. Wiele się wydarzyło ale też
wiele zrozumiałam i mam wrażenie że całkiem dobrze sobie z tym
radzę, aż do dzisiaj.
-
No tak, aż do dzisiaj. Anna wysłała do nas wiadomość przez
iskrę że byłaś u źródeł. Z tego co wiem dokonałaś
bardzo ciekawego wyboru nasza mała niewiadoma nie rozwiała się
przez to ani na jotę .Tak, tak . Ciągnął coraz bardziej
pogrążony w własnych myślach .
-
Nie wiedzieć czemu miałam bardzo niemiłe wrażenie, że coś się
dzieje niedobrego, że nie tak wszystko miało wyglądać
-
No i teraz wcale nie jesteśmy pewni co właściwie to oznacza.
Ponieważ tak naprawdę nikt z nas nie zna działania smoczej
niespodzianki. Postanowiliśmy skontaktować się z jedynym
starszym, który może coś na ten temat wiedzieć. Problem w
tym, że jest dla nas w tej chwili nieosiągalny. Zmuszeni jesteśmy
prosić was drogie panie o przeniesienie się do koszar gwardzistów,
na czas rozwiązania zagadki z przeznaczeniem naszej drogiej
Aleksandry.
-
Ależ Jakubie! Czy to naprawdę konieczne, Aleksandra świetnie
znosi wszystkie zmiany nie ma potrzeby jej izolować.
-
Anno kochana, nikt nie ma zamiaru izolować Aleksandry chodzi o
zapewnienie jej bezpieczeństwa i opieki. Nie wiemy co może się
wydarzyć, a jak będziesz potrzebowała pomocy przy jakimś
niespodziewanym zdarzeniu. Wszystko się może zdarzyć, czy jesteś
wstanie zapanować nad każdą mocą która może się
ujawnić. Nie chcemy narażać Aleksandry na przykrości związane z
wyrzutami sumienia, gdyby dajmy na to wywołała jakiś huragan albo
powódź.
-
Anno Jakub ma racje sama nie wiem na co mnie stać, więc chyba
będzie lepiej jak znajdę się w miejscu gdzie moja obecność nie
przyczyni się do żadnych strat. Mam nadzieje, że u boku
gwardzistów wszyscy będą spokojniejsi. Po za tym chyba
każda kobieta marzy o spędzeniu nocy lub dwóch w koszarach.
- Miałam nadzieje że zabrzmiało to radośnie i beztrosko ale
chyba nikt nie dał się oszukać .
-
Widzę Aleksandro, że zdrowy rozsądek jest twoim sprzymierzeńcem
bardzo mnie to cieszy. Tym bardziej, że w koszarach też znajdują
sie magowie i czarnoksiężnicy. Nikt nie odmawia Annie umiejętności
bardzo ją cenimy. Jednak co dwie lub trzy głowy to nie jedna.
-
Nie mam nic do dodania - powiedziała Anna - Skoro Aleksandra uważa
to za słuszne nie widzę problemu. A właściwie to kto jest tym
znawcą niespodzianek.
-
Maltazar. Powiedział Jakub.
-
MALTAZAR ?- Wykrzyknęła Anna - Ten Maltazar ?
Nikt
go nie widział od przynajmniej 10 lat plotki krążą, że jakoś
udało mu się znaleźć sposób na wędrowanie w wymiar
żywych i właśnie tam spędza cały wolny czas.
-
Mogę cię zapewnić, że nie wybrał się na żaden urlop już go
wezwaliśmy i niebawem wszyscy będziemy mogli się z nim spotkać .
I
jeszcze jedno nie rozpowszechniaj plotek o wymiarze żywych akurat
tam nie mamy powrotu. I warto żebyśmy o tym pamiętali.
Mieliśmy
pewne niemiłe doświadczenia z próbami powrotu i zawsze
miało to niemiłe konsekwencje.
-
Szczególnie w ilości demonów, które trzeba
było potem pozamiatać.
Rozległ
się niespodziewanie męski głos gdzieś za nami. Patrząc na
rozmawiającego Jakuba i Annę nie zauważyłam, żeby ktoś
wchodził do sali.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz